Zielone dziadostwo.

Staliśmy w kolejce po lody, kiedy zauważyłam na końcu Alei niebieski namiot. Potem zaczęłam wychwytywać w tłumie osoby niosące doniczki. Powiązałam fakty… Mamo, tam rozdają skrzydłokwiaty, idziemy? Już z lodami w rękach, stanęłyśmy w kolejnej kolejce. Ta jednak posuwała się… Continue Reading →

Und so weiter und so fort.

Brakuje mi wycieczek z zakładu pracy – napisał ktoś gdzieś na Facebooku. Brakuje mi zakładu pracy – pomyślał od razu mały złośliwiec we mnie. Choć to niezupełnie prawda.

Nad owsianką i dłuższą chwilę potem.

– Nie wydaje ci się, że tramwajami jeżdżą psychopaci? Że zawsze się trafi jakiś psychopata? – zapytała wprost, jak to ona. Lubię to w niej. – Myślę, że tramwajami jeżdżą… po prostu, ludzie. Wszyscy ludzie. – odpowiedziałam ostrożnie. Jak to… Continue Reading →

Sznurkiem i ściereczką.

Klęczę na podłodze i trzeci wieczór z rzędu próbuję ułożyć ramki tak, jak mają potem wisieć na ścianie. Obszar, w którym mam się zmieścić, wyznaczyłam białym sznurkiem. Patrzę na ten sznurek i przypomina mi się moja ostatnia rozmowa o pracę.

Zupełnie inny.

Miałam dziś opublikować zupełnie inny post. Co prawda, pisząc w ten sposób, mogę dawać do zrozumienia, że ja WIEM, jaki będzie TEN post… a więc powiem od razu – nie, nie mam pojęcia. Na pewno będzie jednak zupełnie inny od… Continue Reading →

O, radości! O, wdzięczności!

– Mama coś dla ciebie ma… Widzę, jak Lili natychmiast otwierają się szerzej oczy. Kiwa potakująco głową, bez słowa. Zaplata małe rączki, skupiona, z błyszczącymi oczami.

O paru z nas i o muzyce.

Nie wiem, skąd się wzięła tamta kaseta, choć pewnie każda z nas chciałaby sobie to przypisać. Oczywiście, nie była oryginalna; nie znałam wtedy zbyt wielu osób, które miałyby oryginalne kasety. O ile dobrze pamiętam, okładką była czysta biała kartka z… Continue Reading →

Pamiętam, dziękuję, idę dalej.

Podobno życzenia noworoczne składa się tylko do święta Trzech Króli – oświadczam, że ta reguła absolutnie nie dotyczy tematyki wpisów na blogach. Zbliżamy się do połowy stycznia, ale nadal styczeń jest pierwszym miesiącem zupełnie nowego Nowego Roku, więc jesteśmy zaledwie… Continue Reading →

Mój dół jest mój – a nie ja jego.

Jak weszliście w Nowy Rok? Z energią, wiarą w „lepsze jutro”, z szerokim uśmiechem na twarzy? Mówiliście sobie, że to pierwsza z 365 nowych stron? Spotkaliście się z rodziną, tuliliście do ukochanej osoby? Albo gwałtownie uzupełnialiście płyny w organizmie, wspominając… Continue Reading →

« Older posts

© 2018 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑