Śniło mi się, że spotkałam mojego tatę, młodszego o jakieś 15 lat. Rozpoznałam go natychmiast, zawołałam tata!, rozejrzał się, przepłynął po mnie wzrokiem, jak i po innych zgromadzonych wokół osobach. Wzruszył ramionami, skrzywił usta – jakby zniesmaczony czyimś głupim żartem…. Continue Reading →

Zdjęcia, robić jak najwięcej zdjęć i wrzucać na insta. Jeśli się nie boję, że ktoś sprawi przykrość komentarzem, że ktoś wyśmieje, że przyćmi – także na fejsa. Wrzucać zdjęcia, opisywać hasztagami o radości i o kochaniu swojej pracy. Mieć nadzieję,… Continue Reading →

Mam wrażenie, że wychodząc, zgasił światło. We mnie. Że czasem próbuję się bawić z prądem, coś zaiskrzy – ale nie ma takiego spokojnego ciepłego, jasnego… We mnie. Zgasił światło, spuścił rolety, zamknął coś na klucz. Bóg mi świadkiem, że próbuję… Continue Reading →

Ostatni raz widziałyśmy się dawno, na początku imprezy poprosiła – obiecaj, że opiszesz to na blogu! Impreza, jak impreza, jak co roku; dudniąco, ciemno, dywany, żyrandole, rozświetlony neon, wizualizacje, dobre jedzenie, dziwacznie poubierani ludzie. Unsound, no. No więc – ja nie… Continue Reading →

A jeśli nie istnieje piekło większe od tego, które sami sobie urządzamy? Sobie samym i nawzajem..? Jeśli nie może być już gorzej, jeśli nie będzie bardziej bolało, jeśli to wszystko w naszych rękach? Jak znacznie wygodniej jest wyobrażać sobie, że… Continue Reading →

Doprawdy, przydałoby się trochę dystansu.

– No, to premia poszła się j*bać – bardziej stwierdził, niż zapytał, mój szef. A ja zacisnęłam zęby, zabroniłam sobie płakać. Na próbę przedstawienia mojego punktu widzenia, podniósł głos. – Nie tłumacz się, bo ja tego bardzo nie lubię! Nie… Continue Reading →

Telefon i zapiekanka.

Czy pamiętacie słowa, które rzeczywiście zmieniły wasze życie? Czy potraficie przywołać w pamięci wydarzenie, którego inny przebieg najprawdopodobniej sprawiłby, że w tej chwili bylibyście gdzie indziej, że być może wręcz bylibyście kimś innym? Myślę, że takich momentów zdarza nam się… Continue Reading →

Obrazki. Truskawki z Bieńczyckiego.

Zaczynam nowy cykl na blogu. Zdecydowanie bez szans na regularność, nie łudźcie się.

Ładne kwiatki.

Końcówka kwietnia i początek maja były dla mnie czasem bardzo intensywnej pracy. Kiedy wracasz z pracy i słyszysz poranne ptaki, a potem wstajesz do pracy i one nadal śpiewają – nie jest to najlepszy czas na pytanie siebie, czy jest się… Continue Reading →

« Older posts

© 2017 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑