Kiedyś coś wam opowiem.

Kiedyś wam opowiem o wakacjach w Izraelu i o wakacjach we Włoszech. Opowiem wam, co pochłaniało moją energię przez ostatnich parę miesięcy i o tym, co mnie zżerało od środka. Opowiem wam o córeczce mojej siostry, o mojej babci, o… Continue Reading →

Doprawdy, przydałoby się trochę dystansu.

– No, to premia poszła się j*bać – bardziej stwierdził, niż zapytał, mój szef. A ja zacisnęłam zęby, zabroniłam sobie płakać. Na próbę przedstawienia mojego punktu widzenia, podniósł głos. – Nie tłumacz się, bo ja tego bardzo nie lubię! Nie… Continue Reading →

Telefon i zapiekanka.

Czy pamiętacie słowa, które rzeczywiście zmieniły wasze życie? Czy potraficie przywołać w pamięci wydarzenie, którego inny przebieg najprawdopodobniej sprawiłby, że w tej chwili bylibyście gdzie indziej, że być może wręcz bylibyście kimś innym? Myślę, że takich momentów zdarza nam się… Continue Reading →

Obrazki. Truskawki z Bieńczyckiego.

Zaczynam nowy cykl na blogu. Zdecydowanie bez szans na regularność, nie łudźcie się.

Ładne kwiatki.

Końcówka kwietnia i początek maja były dla mnie czasem bardzo intensywnej pracy. Kiedy wracasz z pracy i słyszysz poranne ptaki, a potem wstajesz do pracy i one nadal śpiewają – nie jest to najlepszy czas na pytanie siebie, czy jest się… Continue Reading →

I znowu do przodu, i znowu z mozołem.

  Tak, wiem doskonale – większość już się domyśliła, a niektórym po prostu sama o tym powiedziałam, ale myślę, że uczciwość wymaga napisania o tym wprost i tutaj. Zatem: przeprowadziłam się. Od tygodnia mieszkam z Mężczyzną. I o mój Boże.

Po roku.

Idą zmiany. W moim życiu, na moim blogu. Kolejne ważne, niektórych się boję, bardziej – na wszystkie – cieszę. I właśnie przed nimi, może po to, żeby posprzątać i zrobić na coś znowu miejsce, nachodzi mnie ochota.

Warto czasem coś odczarować.

Kiedy obie z przyjaciółką przechodziłyśmy przez rozstania… … och, doprawdy, darujcie sobie to teatralne westchnienie. Nie, nie będzie znowu o moim byłym. No, może troszkę. Kiedy więc obie z przyjaciółką zostałyśmy przez nasze, jak się nam wówczas wydawało, drugie połówki, kopnięte… Continue Reading →

Babcia czyli dobre geny.

Na zdjęciu powyżej, od lewej – moja babcia, moja mama i ja. Daty są jedynie przybliżonymi datami wykonania zdjęć. Moja babcia przez okrągły rok jeździ kilka razy w tygodniu na rowerze do kościoła. Tak, również zimą. Przed paroma laty miała… Continue Reading →

« Older posts

© 2017 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑