Month

Styczeń 2016

22.1.2016 / one picture a day

przyjeżdżam na Śląsk, wchodzę na rybnicki rynek i zaczyna grać orkiestra, przysięgam.

Babcia czyli dobre geny.

Na zdjęciu powyżej, od lewej – moja babcia, moja mama i ja. Daty są jedynie przybliżonymi datami wykonania zdjęć. Moja babcia przez okrągły rok jeździ kilka razy w tygodniu na rowerze do kościoła. Tak, również zimą. Przed paroma laty miała… Continue Reading →

21.1.2016 / one picture a day

– szeregowa, mówcie! co jest fajnie! – melduję posłusznie, że fajnie jest przypomnieć sobie o lodzie wsadzonym do zamrażalnika dwa miesiące temu! i grać w  diamenty na komórce jest fajnie! i pakować się na weekend u rodziców, sir!

20.1.2016 / one picture a day

taki dzień, że myślę sobie, że przecież powinnam się cieszyć życiem, bo je mam… parę trudnych rozmów w międzyczasie, jakieś rozterki… zastanawiam się, co właściwie mogłabym dzisiaj pokazać tu na zdjęciu… … i ze skrzynki wyjmuję TO. płonącą Heklę. kawałek… Continue Reading →

19.1.2016 / one picture a day

nie mam większego problemu z przyznaniem, że gipsowanie nie jest moją mocną stroną, ale wiecie, co? nie musi być. wolę się wreszcie nauczyć prosić o pomoc. nie, niekoniecznie przy zatykaniu dziury w ścianie. (póki co, ten placek i tak będzie… Continue Reading →

18.1.2016 / one picture a day

po nocy z ciężkimi snami, ciężko wstać z uśmiechem. kocioł w pracy, na szczęście, wymaga tyle myślenia, że na myślenie o sobie już zupełnie nie ma miejsca. śnieg pada najpiękniej i w zupełnej ciszy. a wieczorem dwa jabłka i kubek… Continue Reading →

17.1.2016 / one picture a day

zdobyczny, bo został bezdomny. kota żadnego już dawno w moim mieszkaniu nie stwierdziłam, więc jest spora szansa, że ten akurat przeżyje. zaopiekowałam się jeszcze jednym i czymś, co jest chyba sukulentem. uparcie walczę o lepsze powietrze w domu, niż mamy na ulicach… Continue Reading →

16.1.2016 / one picture a day

rachatłukum na osłodę smutku po „Morfinie”, może spróbuję kiedyś napisać coś o tej książce. dobra, bardzo dobra. i bardzo dobry dzień. rano rower, potem gotowanie wegetariańskiej grochówki, która zdecydowanie należy do moich dań popisowych (oczywiście, dzięki doskonałemu przepisowi Jadłonomii), sporo… Continue Reading →

15.1.2016 / one picture a day

tak dziś wieczorem wygląda świat, oglądany przez okno mojego martwego samochodu. nie wiem, kiedy i z czyją pomocą (wiem tylko na pewno, że z Bożą) uda mi się go odpalić, ale powoli odechciewa mi się o tym myśleć. może rzeczywiście… Continue Reading →

© 2018 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑