Author

agni

Rzucam beretem na Insta.

Jestem sobie w sobie, już chyba nie aż tak tak, że za mocno, ale mocno. Bycie w sobie absorbuje mnie wystarczająco, żeby trochę zablokować na pisanie, bo wydaje mi się przez nikogo nie być pożądanym czytanie godzinami o jakichś wewnętrznych… Continue Reading →

Proszę mnie nie dotykać.

Poranek jak marzenie, więc trzeba wyjść z łóżka, i nawet nie ma łez, jest sucho i nieznośnie, zwyczajnie nieznośnie – że trzeba, że  nawet się trochę chce, wiedząc, przeczuwając zarazem, że znowu będzie nie za dobrze, co najmniej. Budzik przestawiany… Continue Reading →

Bo obiecałam, i bo chcę. Nie w dwunastu księgach, ale i nie za krótko – o sobie.

Używacie słowa fajowo? Ja lubię czasem wracać do niezbyt modnych słów. Czasem nawet powiem: o w mordę jeża. Ekstra, nie? Tak, tak, ja wiem. Obiecałam coś napisać i sama chcę, żeby to było o czymś, a chyba nawet chcę, żeby… Continue Reading →

Tyle, że ja nie palę.

Postanawiam wreszcie coś napisać. Wyłączam muzykę. Wyłączam fejsa. Wyłączam insta. A następnie. Włączam fejsa. Włączam insta. Oglądam filmiki. Coś komuś odpisuję. Coś tylko sprawdzę, poszukam zdjęcia do posta, no musi być zdjęcie przy poście. Boję się pisać; tak myślę, że… Continue Reading →

Kiedyś coś wam opowiem.

Kiedyś wam opowiem o wakacjach w Izraelu i o wakacjach we Włoszech. Opowiem wam, co pochłaniało moją energię przez ostatnich parę miesięcy i o tym, co mnie zżerało od środka. Opowiem wam o córeczce mojej siostry, o mojej babci, o… Continue Reading →

List do byłego męża.

Popatrz, i nie udało się nam dzisiaj pójść na tę kawę, choć przecież i tak bym ten list napisała, bo pewnie przy kawie mówilibyśmy sobie tylko to, co zwykle – o tym wszystkim, co teraz, co może jutro i tak… Continue Reading →

Doprawdy, przydałoby się trochę dystansu.

– No, to premia poszła się j*bać – bardziej stwierdził, niż zapytał, mój szef. A ja zacisnęłam zęby, zabroniłam sobie płakać. Na próbę przedstawienia mojego punktu widzenia, podniósł głos. – Nie tłumacz się, bo ja tego bardzo nie lubię! Nie… Continue Reading →

Telefon i zapiekanka.

Czy pamiętacie słowa, które rzeczywiście zmieniły wasze życie? Czy potraficie przywołać w pamięci wydarzenie, którego inny przebieg najprawdopodobniej sprawiłby, że w tej chwili bylibyście gdzie indziej, że być może wręcz bylibyście kimś innym? Myślę, że takich momentów zdarza nam się… Continue Reading →

31.8.2016 / one picture a day

jestem w Pompejach. oglądam rzeźby Mitoraja. jak zacznę przypadkiem coś narzekać na ten rok, to ja bardzo państwa proszę – kopnijcie mnie z rozmachem w dupę.

© 2017 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑