A jeśli nie istnieje piekło większe od tego, które sami sobie urządzamy? Sobie samym i nawzajem..?

Jeśli nie może być już gorzej, jeśli nie będzie bardziej bolało, jeśli to wszystko w naszych rękach?

Jak znacznie wygodniej jest wyobrażać sobie, że prawdziwe cierpienie dopiero nastąpi i zawsze jeszcze możemy go uniknąć. Minimalizować wagę ran, które sami zadajemy.

A jeśli mam prawo nie chcieć tego, co teraz czuję, bo jest rzeczywiście zbyt mocne? Jeśli to, co czuję – to prawda?