Poszliśmy na spacer. Na ciastko w Teatrze Ludowym, na bieńczycką zapiekankę. Na targu kupiliśmy kilogram ziemniaków, kilogram jabłek i kapcie sobie kupiłam.

To trochę symbol.

Niektórzy nie lubią, a ja w domu potrzebuję mieć kapcie.

Nowy dom, to i kapcie nowe.

Nie spodziewałam się takiego smutku przy wyprowadzaniu się od Mężczyzny. Nie wiedziałam, że przywiążę się tak szybko do tego miejsca i naszych rytuałów, ani że one w ogóle tak szybko się stworzą.
Wspólne śniadania.
Miejsce, w którym ustawialiśmy laptop przy oglądaniu filmów.
– Miłej pracy
– Miłego dnia.
Że jeśli budzi się pierwszy, idzie do drugiego pokoju, nie chcąc przeszkadzać.
Że nim zasnę, łapię go za rękę choć na chwilę.
Ja starałam się pamiętać o chlebie, on już wiedział, że nie pamiętam o wyrzucaniu śmieci.

Takie tam.

Po prostu, kolejna lekcja o sobie. Dobrze wiedzieć, że to przychodzi mi tak szybko. I że jednak także szybko umiem się spakować.

Wiecie, miałam taki głupi kompleks małej liczby przeprowadzek.
Zazdrościłam znajomym, powtarzającym „ach, nie pamiętam ile to ja już razy się przeprowadzałam”. Tej chwili zastanowienia przy odpowiadaniu na pytanie, który to już twój dom.
Dziś też, wpychając do plecaka wieszaki (czy istnieje jakiś patent na mądre pakowanie wieszaków?), myślałam – Łucja to musi mieć już wprawę. A jaką Kara musi mieć wprawę! Dominika przecież też już tyle razy się przeprowadzała. Szlag by to trafił, jak ja mam wcisnąć suszarkę!? Ech, człowiek po trzydziestce i dopiero zaczyna życie.
Ale chwila. Stop.
Jako nastolatka, zamieszkałam z babcią.
Potem był akademik.
Potem mieszkanie w R.
Potem inne mieszkanie w R.
Teraz jestem tutaj.
A jutro będę gdzie indziej.
I to co w ogóle za dziwna bania z tym, że jak ktoś się częściej musiał przenosić z miejsca na miejsce, to miał lepiej ode mnie…

Jest początek marca. Po lewej ten nieszczęsny plecak z wieszakami, po prawej dwie torby ubrań, mata, na której dwa razy tu faktycznie ćwiczyłam, torba z aparatem, trochę innych gratów.

Pora na comiesięczne podsumowanie.

1. Temat dyskietki z NFZ na razie odpuszczam. Skoro Martyn mówi, że niepotrzebna, to znaczy, że niepotrzebna. I git.

2. W pracy powoli kończy mi się okres ochronny. Mam nadzieję, że nie tylko B. wyznaje zasadę, że na głębokiej wodzie to się można co najwyżej utopić, nie odnoszę zresztą wrażenia, żeby czekały mnie teraz jakieś Mount Everesty. Będę jednak musiała trochę bardziej zacząć tyrać, przed czym mam lekkiego pietra… zarazem, rzecz jasna, nie mogąc się tego zamieszania doczekać.

3. Dzięki miesięcznemu eksperymentowi dzielenia przestrzeni, trochę się z Mężczyzną podocieraliśmy. Poczułam się pewniejsza tego, że ja go faktycznie mam i jeszcze lepiej mi z tym, że on ma mnie.

4. Jeżdżenie samochodem po Krakowie… no cóż, tu bez większych sukcesów. Wczoraj oznajmiłam, że dojrzałam na horyzoncie kaufa, więc jedźmy do niego, i to bez nawigacji. No szał, dziesięć minut w jedną stronę i faktycznie się nie zgubiłam ani nie przejechałam nikogo. Tylko na pewnym skrzyżowaniu kompletnie nie wiedziałam, co zrobić i to, co zrobiłam, nie było tym, co powinno zostać zrobione. No i… to nadal tylko Nowa Huta. Nie wiem, kiedy się przełamię i zacznę wyruszać choć ociupinkę dalej.

5. W portelu kurz, a na koncie przeciągi. Gdyby nie Mężczyzna, dźwigałabym teraz dużo większą pożyczkę, niż dźwigam i tak. I… nie umiem się tym zacząć martwić. Ja, która zawsze dostawałam paniki na myśl o tym, że nie wiem, jakimi środkami będę dysponować za miesiąc, właśnie nie wiem, jakimi będę dysponować jutro – i wzruszam ramionami, bo nie bardzo mam pomysł, co by mi ta panika miała dać.

6. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, tę noc spędzę już w nowym mieszkaniu. Ładnym, gustownie urządzonym, przestronnym. Moim, tylko moim! Owszem, wynajmowanym i nie ukrywam, że do niedawna nie potrafiłam o wynajmowanym pomyśleć „moje”. Zmieniła to reakcja właścicielki na pytanie, czy mogę sobie powiesić haczyki na kurtki. Ale jak ja miałabym ci czegokolwiek zabraniać, przecież to teraz twoje mieszkanie!
Ma piękne długie rude włosy i prawda, że jest fajna?

Idę znosić dobytek do samochodu, a wy obejrzyjcie sobie wycinki z Huty.

IMG_6310

IMG_6314

IMG_6319

IMG_6324

IMG_6335

IMG_6326

IMG_6313