Zaczynam nowy cykl na blogu.
Zdecydowanie bez szans na regularność, nie łudźcie się.

Kiedy robię zdjęcia do zakładki one picture…, powstaje ich, rzecz jasna, dużo więcej. I bywa, że te „naddatkowe” są w jakiś sposób ważne dla mnie, choć niekoniecznie kryje się za nimi jakaś wielka historia.
Wzbudzają we mnie emocje lub po prostu przywołują miłe wspomnienie – myślę, że to wystarczające powody, by chcieć się tym z wami podzielić.

I to właśnie będę tu czasem robić.

Na początek, kilka zdjęć, które zrobiłam w czerwcu na Placu Bieńczyckim – targu, na którym czasem zaopatrujemy się w warzywa i owoce. Choć, rzecz jasna, nie mogę być pewna ich bio-eko-lokalnego pochodzenia, smakują mi bardziej, niż te z marketów.

Rowery zostawiamy zawsze przy tym samym znaku drogowym, a truskawki najtańsze były poza głównym placem. Żeby je znaleźć, trzeba było kogoś (sprzedającego na przykład jabłka) zapytać, czy naprawdę nie da się tu truskawek kupić taniej, a potem przejść obok babć stojących z powsadzanymi w wiadra kwiatkami na groby.

truskawki

truskawki

truskawki

truskawki