– A dlaczego akurat do Tarnowa? – spytała Łu.
– Bo jeszcze tam nie byliśmy – odpowiedziałam. I ta moja odpowiedź ogromnie mi się spodobała.

Czy może być lepszy powód do wyjazdu niż to, że się jeszcze w danym miejscu nie było?
Nie umniejszając powodom:
– bo podobno tam ładnie
– bo wszyscy tam jeżdżą
– bo muszę od czegoś uciec
i każdemu innemu – ale czyż ten nie jest najwłaściwszym? Czy to nie jest najbardziej uczciwe i otwarte podejście do perspektywy odkrywania nowego miejsca?

Jadę gdzieś, bo chcę zobaczyć, jak tam jest. Chcę sprawdzić siebie w nowym miejscu. Nie zakładam zbyt wiele, poza obejrzeniem, poza byciem; byciem – na chwilę, może dłuższą – gdzieś indziej.

IMG_6394

IMG_6393

IMG_6372

Myślę, jak piękna to praktyka do wprowadzenia w codzienne życie. Niełatwa, ale chciałabym tak potrafić. Mam w sobie jeszcze wiele oporów, ale jak cennym byłoby przełączenie się na opcję „bo chcę sprawdzić, jak to jest”, prawda? Jak dobrą mogłoby to być odpowiedzią na każde brzmiące w uchu „a na co ci to”.

IMG_6379

IMG_6398

IMG_6400

IMG_6402

Nie mieliśmy żadnego planu na tę wycieczkę. Wyjechaliśmy późno i dzięki Bogu, że ciepło się ubraliśmy – było bardzo zimno, momentami prószył śnieg. Zabraliśmy ze sobą termos herbaty… który został w samochodzie.
Głodni jak wilki, wędrowanie po mieście zaczęliśmy od szukania otwartej knajpy z jedzeniem, co w drugim dniu Wielkanocy oznaczało konieczność długiego spaceru – i bardzo dobrze. Z głodu nie padliśmy, a sporo pooglądaliśmy.
Niewielu przechodniów spotkaliśmy na swej drodze. To też miało swoje plusy.

IMG_6381

IMG_6385

IMG_6386

IMG_6389

IMG_6391

Nie potrafiłabym nikomu polecić żadnej konkretnej trasy, ale muszę uczciwie powiedzieć, że Tarnów ma opracowanych kilka szlaków. My błąkaliśmy się między nimi, trochę bez celu, po prostu gadając, rozglądając się, często przystając.

IMG_6390

IMG_6404

Na przykład po to, żeby przeczytać ledwo widoczny napis i wyobrażać sobie dawnych mieszkańców tych miejsc:

IMG_6405
… lub by kontemplować reklamę:
IMG_6395W drodze powrotnej załapaliśmy się na korek, a moje zapominanie o uzupełnianiu różnych ważnych płynów zaowocowało przegrzaniem silnika. Nie udało nam się za mocno pokłócić, udało nam się całkiem sporo połazić i choć nie mogę powiedzieć będąc w Tarnowie, koniecznie obejrzyjcie… ważna jest dla mnie wynikła z tego wyjazdu obserwacja: tak, to naprawdę doskonały powód do pojechania gdzieś czasem: to, że się tam jeszcze nie było. No i wiecie, to teraz oznacza także wręcz konieczność do ruszenia się z domu. Jest tak niewiele miejsc, w których byłam! I nie muszę być we wszystkich, ale w jakichś, którychkolwiek – wręcz powinnam! Dla przewietrzenia głowy, być może znalezienia inspiracji, dla nie pozostawania zamkniętym, co grozi przecież w każdej przestrzeni.

Zróbcie coś czasem tylko dlatego, że tego nie robiliście. I to naprawdę nie musi być wielka sprawa. Jasne, u mnie w sierpniu minionego roku była Islandia, ale gdybym teraz narzuciła sobie konieczność trzymania się tej skali, nieprędko pojechałabym gdziekolwiek. Nie jestem zresztą typem podróżniczki, naprawdę; nie chcę jednak być tylko tutaj i wiedzieć tylko, jak tutaj jest. Tu, gdzie aktualnie rzucił mnie los (lub, co jest właściwie bardziej zgodne z prawdą, gdzie sama siebie rzuciłam).
Gdziekolwiek jestem, zawsze odkrywam, że ludzie są wszędzie tacy sami – i uwielbiam sobie o tym przypominać.

Zrobić coś tylko po to, żeby znowu był czegoś pierwszy raz. Odświeżające.