… że jeśli zarejestrujesz się w Urzędzie Pracy w połowie miesiąca, to najbliższy zasiłek zostanie ci wypłacony tylko za te dwa tygodnie?
Oczywiście, nikt mi o tym nie powiedział, kiedy próbowałam się zarejestrować tydzień temu. Pieszo bym poleciała po tamto brakujące świadectwo pracy, no i olałabym te umowy o dzieło!

Przysługuje mi zasiłek w wysokości 80% kwoty podstawowej, zatem za niemal równo miesiąc dostanę niespełna trzysta złotych i oświećcie mnie, w co najlepiej aktualnie inwestować. Nieruchomości?

Przy pierwszej mojej rejestracji w UP, bodaj 6 lat temu, pani urzędniczka zjechała mnie z góry na dół za nieobroniony dyplom. Opowiedziała, że ona swoją pracę pisała, wychowując przy tym dziecko – więc gdyby mi się tylko chciało, to też bym dała radę.

Będąc wtedy zarejestrowaną, dostałam od nich raz ofertę. Nawet nie zdążyłam się zgłosić do tamtego banku (a jakże), prędzej sama znalazłam sobie pracę i – sajonara.

Przy drugiej rejestracji byłam już magistrem, więc pani urzędniczka tym razem rozłożyła bezradnie ręce, powiedziała, że przez ten mój dyplom nie przewiduje dla mnie żadnych ofert w ciągu najbliższych minimum pięciu lat. Dała mi wydrukowaną rozczulającą listę stron internetowych z ofertami pracy oraz absolutnie rozbrajająco wyznała: Nie, żebym pani życzyła, ale gdyby pani była chociaż samotną matką… No albo po czterdziestce…

Dziś usłyszałam, że „mają taki fajny program”, ale dla osób przed trzydziestym rokiem życia.
No by to szlag, że też się człowiek jakoś nigdy nie potrafi wbić.

Chcę pójść na studia, wiecie? Nie to, żebym miała już pełną wizję siebie za, dajmy na to, pięć lat. Tak naprawdę, dopiero próbuję rozkminić, w czym byłoby mi dobrze, w czym byłabym dobra. Mam parę różnych pomysłów, trzeba je zawęzić do dwóch i rzucić monetą. A kiedy już wybiorę (moneta to tylko narzędzie, pomagające w uświadomieniu sobie, czego chcę – mądrzę się, ale choć wiedziałam, że tak jest, nie wpadłabym na skorzystanie z tego narzędzia, gdyby nie podpowiedziała mi tego znajoma; serdeczne dzięki, M.!), będę się starać o dofinansowanie. Muszę zdobyć oświadczenia dwóch potencjalnych pracodawców lub zobowiązać się do założenia działalności. Skłaniam się ku pierwszej opcji, ale najpierw muszę znaleźć to, czego chcę się uczyć.
Wiem na pewno, że chcę – i osobiście uważam, że to już nie jest wcale tak mało.

Bardzo mi zależy na skorzystaniu z tej formy dofinansowania, więc… możecie już nie trzymać kciuków. Nie zadzwoniono do mnie z terminem jutrzejszej rozmowy i aktualnie mam nadzieję, że ten telefon już nie nastąpi. Owszem, spakowałam do Krakowa dwie koszule, ale raczej nie chciałabym musieć ich założyć. Jakoś tak… poczułam dziś, że chyba nie chcę jednak pracy, która mieści się pomiędzy kategoriami (upraszczając) „nie jestem pewna” a „wolałabym nie”. Zdaje się, że chcę znaleźć swoje miejsce, prawda?

Zatem szukam go dalej.

Zapomniałabym!
Nikt mnie dziś w tym Urzędzie nie zapytał o jakiekolwiek umowy o dzieło.