źródło

Kiedy zatniesz się w prawy kciuk, odkryjesz parę prawd o sobie.

Odkryjesz, że tym kciukiem otwierałaś szampon. A teraz to otwieranie boli.
Że tym palcem przytrzymywałaś przy odkręcaniu pojemnik na soczewki.

Że włączasz kciukiem aparat. Wyjmujesz z torby klucze. Zbierasz choinkowe igły z podłogi. Że właściwie, choć nigdy nie zwracałaś na to uwagi, ciągle wszystko robisz tym pieprzonym prawym kciukiem.

Więc teraz cię co chwila boli.

Może się też zdarzyć, zupełnie bez związku z twoimi ranami ciętymi, że w radiu puszczą piosenkę, a tobie się przypomni, jak na pierwszych wakacjach z twoim byłym mężem ktoś przy ognisku tę piosenkę zupełnie głupio i nieśmiesznie przerabiał, śpiewając  po swojemu. A ty nie wiedziałaś, że to pamiętasz.

Możesz się przyłapać na obliczaniu, że rok 2002, w którym zaczynałaś studia, był 11 lat temu. Że rok 2009, w którym cośtam, był cztery lata temu. Że po prostu jakimś cudem wszystko liczysz do roku 2013, w którym twój były mąż powiedział ci, że odchodzi, choć dobrze wiesz, że jest już trzy lata później, że od dwóch lat jesteś w szczęśliwym związku, że w sierpniu jedziesz na OFF Festival i to będzie sierpień roku 2016.

A kiedy odmawiasz przyjęcia księdza po kolędzie, bo myślisz, że to przecież nie ma zupełnie sensu, no bo ani nie dostajesz rozgrzeszenia przy spowiedzi, ani nie chodzisz zbyt często do kościoła, ani nie wiesz, co się w ogóle stało z twoją wiarą – możesz się przekonać dość niespodziewanie, że jednak potem beczysz i nie wiesz, na ile to jest zgodne z tobą, bo pamiętasz, że ten zdarty obcas w prawym bucie, to ci zdarła babka na procesji wielkanocnej, na którą poszłaś razem z byłym mężem.

Masz faceta, który nie zgodziłby się, żebyś szła na rozmowę o pracę do klubu go-go, a twojemu byłemu mężowi nieszczególnie to przeszkadzało. Masz nie tylko przyjaciela, kumpla, bratnią duszę – teraz wreszcie masz prawdziwego Mężczyznę, który jest o ciebie zazdrosny i czujesz, że mu się podobasz; dla którego jesteś kobietą, a nie małą Agniś. Z powodów, których nie ma potrzeby tu wymieniać, jest ci z nim tak dobrze, że czasem wzruszasz się, kiedy tylko po prostu z nim rozmawiasz przez telefon.

Boisz się tego słowa, ale tak, jesteś szczęśliwa.

I wkurwia cię, zajebiście cię wkurwia odkrywanie, jak wiele pamiętasz. Bo po co ci te wspomnienia!?

Nie chodzi o te oczywiste. Pierwszy wspólny wschód słońca na Babiej, wakacje w Chorwacji, to, że patrząc  na wieszak na pranie pamiętasz, jak go razem kupowaliście, pamiętasz to patrząc na patelnię, stolik kawowy, żelazko, szafkę na buty. To jest zwyczajne, wzruszasz przy tym ramionami i nic ci to nie robi.

Jest trudno przy tym wszystkim jednak, o czym po prostu nie wiedziałaś, że ciągle to w sobie masz. Bo jesteś kompletnie na to nieprzygotowana. Na wspomnienie tej głupiej piosenki przy ognisku. Jakiegoś kupowania jakiejś mapy na jakiejś stacji benzynowej.

Nie zwracałam dotychczas na to uwagi, jak często używam prawego kciuka.

To się goi trochę wolniej, niż mogłoby się wydawać.