Śniło mi się, że spotkałam mojego tatę, młodszego o jakieś 15 lat. Rozpoznałam go natychmiast, zawołałam tata!, rozejrzał się, przepłynął po mnie wzrokiem, jak i po innych stojących wokół osobach. Wzruszył ramionami, skrzywił usta – jakby zniesmaczony czyimś głupim żartem.

Zrozumiałam, że nie mógł mnie poznać, bo ja znam młodszą wersję jego, ale ta jego wersja nie zna starszej mnie.

Rano, w autobusie, pomyślałam o tym, że pewna wersja mojego taty nigdy nie pozna jeszcze starszej mnie. Że nie zaistnieje pewna wersja mojego taty.