Skorupy.

Uciekam w nadaktywność. Szczycę się nią, bez udawania ciesząc wymyślanymi przedsięwzięciami, wychodząc z inicjatywami, kreując, spotykając się, rozmawiając. Patrząc.

Zielone dziadostwo.

Staliśmy w kolejce po lody, kiedy zauważyłam na końcu Alei niebieski namiot. Potem zaczęłam wychwytywać w tłumie osoby niosące doniczki. Powiązałam fakty… Mamo, tam rozdają skrzydłokwiaty, idziemy? Już z lodami w rękach, stanęłyśmy w kolejnej kolejce. Ta jednak posuwała się… Continue Reading →

Und so weiter und so fort.

Brakuje mi wycieczek z zakładu pracy – napisał ktoś gdzieś na Facebooku. Brakuje mi zakładu pracy – pomyślał od razu mały złośliwiec we mnie. Choć to niezupełnie prawda.

Nad owsianką i dłuższą chwilę potem.

– Nie wydaje ci się, że tramwajami jeżdżą psychopaci? Że zawsze się trafi jakiś psychopata? – zapytała wprost, jak to ona. Lubię to w niej. – Myślę, że tramwajami jeżdżą… po prostu, ludzie. Wszyscy ludzie. – odpowiedziałam ostrożnie. Jak to… Continue Reading →

Sznurkiem i ściereczką.

Klęczę na podłodze i trzeci wieczór z rzędu próbuję ułożyć ramki tak, jak mają potem wisieć na ścianie. Obszar, w którym mam się zmieścić, wyznaczyłam białym sznurkiem. Patrzę na ten sznurek i przypomina mi się moja ostatnia rozmowa o pracę.

Zupełnie inny.

Miałam dziś opublikować zupełnie inny post. Co prawda, pisząc w ten sposób, mogę dawać do zrozumienia, że ja WIEM, jaki będzie TEN post… a więc powiem od razu – nie, nie mam pojęcia. Na pewno będzie jednak zupełnie inny od… Continue Reading →

© 2019 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑