zabujałam się w Neapolu. to zdjęcie trochę pokazuje to, o co mi chodzi… ja nie wiem, co to za brama, rzeźba, pomnik..? nie mam pojęcia. stoi przy plaży, a pod nim błyszczące samochody i błyszczące skóry młodych chłopaków. w wąskich ulicach biedniejszej dzielnicy, tacy sami, jak oni, jeżdżą na skuterach. trąbią nieustannie, nie zwalniając nawet na chwilę. nad głowami pranie, do najlepszych pizzerii czeka się i godzinę w kolejce. to miasto jest tak bardzo moje, w życiu bym tego nie przewidziała. w Rzymie chcieliśmy zostać, ale tu, zwyczajnie, bardzo chcemy wracać.