skończył się wrzesień, skończyłam czytać książkę.
książkę polecam, a jesień w Krakowie… no cóż. daje popalić. solidnie.
ale jadę na rowerze przez Park Szwedzki i nad głową mam gałęzie pełne złotych liści, i to nadal też jest ważne, na szczęście.