wieczorny MOS i spektakl „Kto wyciągnie kartę wisielca, kto błazna?”. za przeproszeniem, tak nasrane efektów specjalnych, że zdziebko trudno się skupić. na szczęście, Trela wydaje się być królem Learem, więc warto. zresztą, czy do teatru kiedykolwiek nie warto? (a już zwłaszcza mieszkając w Krakowie i mogąc się wyposażyć w bilet za dwadzieścia zyli, no heloł.)