Page 2 of 50

O, radości! O, wdzięczności!

– Mama coś dla ciebie ma… Widzę, jak Lili natychmiast otwierają się szerzej oczy. Kiwa potakująco głową, bez słowa. Zaplata małe rączki, skupiona, z błyszczącymi oczami.

O paru z nas i o muzyce.

Nie wiem, skąd się wzięła tamta kaseta, choć pewnie każda z nas chciałaby sobie to przypisać. Oczywiście, nie była oryginalna; nie znałam wtedy zbyt wielu osób, które miałyby oryginalne kasety. O ile dobrze pamiętam, okładką była czysta biała kartka z… Continue Reading →

Pamiętam, dziękuję, idę dalej.

Podobno życzenia noworoczne składa się tylko do święta Trzech Króli – oświadczam, że ta reguła absolutnie nie dotyczy tematyki wpisów na blogach. Zbliżamy się do połowy stycznia, ale nadal styczeń jest pierwszym miesiącem zupełnie nowego Nowego Roku, więc jesteśmy zaledwie… Continue Reading →

Mój dół jest mój – a nie ja jego.

Jak weszliście w Nowy Rok? Z energią, wiarą w „lepsze jutro”, z szerokim uśmiechem na twarzy? Mówiliście sobie, że to pierwsza z 365 nowych stron? Spotkaliście się z rodziną, tuliliście do ukochanej osoby? Albo gwałtownie uzupełnialiście płyny w organizmie, wspominając… Continue Reading →

List do Starego.

Słuchaj, ja Ciebie od razu przepraszam za to, że Cię tak brzydko nazywam… ale nie mam pomysłu, jak inaczej. Przecież wszyscy tak na Ciebie mówią! Swoją drogą, co to za durny pomysł, nazywać „starym” kogoś, kto ma 365 dni… Moja… Continue Reading →

Od razu uczciwie przyznam, że tytuł posta zapożyczyłam z tego wpisu. A powyższy obrazek prawdopodobnie przynajmniej niektórym z was nie pozostawia wątpliwości, o czym będę pisać.

Sto lat życzliwości.

Uparcie włażący w moje życie zabłoconymi buciorami, całymi oblepionymi uśmiechniętymi gębami dzieciąt, skandynawskimi wnętrzami pełnymi światła i innym obrzydlistwem, pieprzony, chrzaniony, w mordę jeża, fejsbuk-srejsbuk, mówi mi dzisiaj, że jest Dzień Życzliwości. A skoro tak, to se postanowiłam, bo mogę… Continue Reading →

Rzucam beretem na Insta.

Jestem sobie w sobie, już chyba nie aż tak tak, że za mocno, ale mocno. Bycie w sobie absorbuje mnie wystarczająco, żeby trochę zablokować na pisanie, bo wydaje mi się przez nikogo nie być pożądanym czytanie godzinami o jakichś wewnętrznych… Continue Reading →

Proszę mnie nie dotykać.

Poranek jak marzenie, więc trzeba wyjść z łóżka, i nawet nie ma łez, jest sucho i nieznośnie, zwyczajnie nieznośnie – że trzeba, że  nawet się trochę chce, wiedząc, przeczuwając zarazem, że znowu będzie nie za dobrze, co najmniej. Budzik przestawiany… Continue Reading →

« Older posts Newer posts »

© 2018 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑