Page 3 of 49

Tyle, że ja nie palę.

Postanawiam wreszcie coś napisać. Wyłączam muzykę. Wyłączam fejsa. Wyłączam insta. A następnie. Włączam fejsa. Włączam insta. Oglądam filmiki. Coś komuś odpisuję. Coś tylko sprawdzę, poszukam zdjęcia do posta, no musi być zdjęcie przy poście. Boję się pisać; tak myślę, że… Continue Reading →

Kiedyś coś wam opowiem.

Kiedyś wam opowiem o wakacjach w Izraelu i o wakacjach we Włoszech. Opowiem wam, co pochłaniało moją energię przez ostatnich parę miesięcy i o tym, co mnie zżerało od środka. Opowiem wam o córeczce mojej siostry, o mojej babci, o… Continue Reading →

List do byłego męża.

Popatrz, i nie udało się nam dzisiaj pójść na tę kawę, choć przecież i tak bym ten list napisała, bo pewnie przy kawie mówilibyśmy sobie tylko to, co zwykle – o tym wszystkim, co teraz, co może jutro i tak… Continue Reading →

blog/x-htm

Śniło mi się, że spotkałam mojego tatę, młodszego o jakieś 15 lat. Rozpoznałam go natychmiast, zawołałam tata!, rozejrzał się, przepłynął po mnie wzrokiem, jak i po innych stojących wokół osobach. Wzruszył ramionami, skrzywił usta – jakby zniesmaczony czyimś głupim żartem. Zrozumiałam,… Continue Reading →

blog/2161

Zdjęcia, robić jak najwięcej zdjęć i wrzucać na insta. Jeśli się nie boję, że ktoś sprawi przykrość komentarzem, że ktoś wyśmieje, że przyćmi – także na fejsa. Wrzucać zdjęcia, opisywać hasztagami o radości i o kochaniu swojej pracy. Mieć nadzieję,… Continue Reading →

blog/2158

Mam wrażenie, że wychodząc, zgasił światło. We mnie. Że czasem próbuję się bawić z prądem, coś zaiskrzy – ale nie ma takiego spokojnego ciepłego, jasnego… We mnie. Nie ma go we mnie. Zgasił światło, spuścił rolety, zamknął coś na klucz…. Continue Reading →

blog/2155

Ostatni raz widziałyśmy się dawno, na początku imprezy poprosiła – obiecaj, że opiszesz to na blogu! Impreza jak impreza, jak co roku; dudniąco, ciemno, dywany, żyrandole, rozświetlony neon, wizualizacje, dobre jedzenie, dziwacznie poubierani ludzie. Unsound, no. No więc – ja nie… Continue Reading →

blog/2145

A jeśli nie istnieje piekło większe od tego, które sami sobie urządzamy? Sobie samym i nawzajem..? Jeśli nie może być już gorzej, jeśli nie będzie bardziej bolało, jeśli to wszystko w naszych rękach? Jak znacznie wygodniej jest wyobrażać sobie, że… Continue Reading →

Doprawdy, przydałoby się trochę dystansu.

– No, to premia poszła się j*bać – bardziej stwierdził, niż zapytał, mój szef. A ja zacisnęłam zęby, zabroniłam sobie płakać. Na próbę przedstawienia mojego punktu widzenia, podniósł głos. – Nie tłumacz się, bo ja tego bardzo nie lubię! Nie… Continue Reading →

« Older posts Newer posts »

© 2018 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑