Tag

bezrobocie

Bo obiecałam, i bo chcę. Nie w dwunastu księgach, ale i nie za krótko – o sobie.

Używacie słowa fajowo? Ja lubię czasem wracać do niezbyt modnych słów. Czasem nawet powiem: o w mordę jeża. Ekstra, nie? Tak, tak, ja wiem. Obiecałam coś napisać i sama chcę, żeby to było o czymś, a chyba nawet chcę, żeby… Continue Reading →

To mi mocno zaprząta głowę.

To był gotowy post, na 916 słów. Już nie miał sensu. Jest początek sierpnia, trzeba by jakoś podsumować… ale coś wam muszę najpierw powiedzieć: mam zły czas. Wracają dawne lęki, niskie poczucie własnej wartości, przekonanie o byciu we wszystkim kiepską…

Hej, Kraków, przygarnij mnie, ale choć trochę na moich warunkach.

Czwarty raz zaczynam pisać tę notkę. Nie chciałabym sprawiać wrażenia użalającej się nad sobą, naiwnej, nieznającej realiów. Chcę tylko przekonać potencjalnych nieprzekonanych, że tak naprawdę, w ostatecznym rozrachunku, nie wolno o sobie zapominać. Że tak naprawdę, ważne jest nie przegapić… Continue Reading →

PUP – runda druga. Czy wiesz, że…

… że jeśli zarejestrujesz się w Urzędzie Pracy w połowie miesiąca, to najbliższy zasiłek zostanie ci wypłacony tylko za te dwa tygodnie? Oczywiście, nikt mi o tym nie powiedział, kiedy próbowałam się zarejestrować tydzień temu. Pieszo bym poleciała po tamto… Continue Reading →

Pierwszy efekt, pierwszy stresik.

Tak wygląda moje „centrum dowodzenia” – miejsce pracy, a raczej o pracę zabiegania. I powiedzmy sobie szczerze, w ostatnich dniach ekran mojego laptopa wyświetlał właśnie głównie bardzo podobne kadry do wyżej uchwyconego. Wciągnął mnie serial i tak naprawdę, od tygodnia… Continue Reading →

Przestałam pieprzyć.

Zobaczyłam dziś wyniki pewnego naboru. W instytucji, na pracy w której mi bardzo zależało. Ktoś był lepszy – zdarza się i zdarzy jeszcze wiele razy. A jednak podziałało to na mnie jakoś wyjątkowo mocno, znacznie mocniej, niż powinno. Sprawiło, że wstrzyknęłam… Continue Reading →

Miał być PUP, a jest… pupa?

Tak, podjęłam dziś próbę zarejestrowania się w Urzędzie Pracy. Jak łatwo się domyślić, zakończoną niepowodzeniem. To znaczy, przynajmniej z moich doświadczeń wynika, że takiego finału łatwo się domyślić – robię to właśnie bodaj trzeci raz w życiu i nie kojarzę, żeby… Continue Reading →

© 2017 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑