Tag

dystans

Wodą ogniem burzą perłą na dnie.

To były kolonie w Świnoujściu. Bite trzy tygodnie deszczu. Ośrodek, w którym było zimno, i którego ściany zdawały się przesiąkać wilgocią. Pranie schnące mniej więcej od drugiego dnia po przyjeździe do mniej więcej trzeciego po powrocie do domu. Spaliśmy w… Continue Reading →

Moje życie z chorobą. Zespół KBL.

freeimages.com Muszę wreszcie się przyznać: jestem chora. Byłam nieostrożna i pozwoliłam się zarazić. I oj, naprawdę wolałabym, żeby to były jakieś grypy czy anginy. Ja złapałam innego syfa. Od rodziny, sąsiadów, stereotypów, konwenansów, wszystkich „mówi się” i „każdy tak ma”. Mam… Continue Reading →

Kupiłam fikus i to nie jest moje ostatnie słowo.

Początek kolejnego miesiąca. Naprawdę witam wiosnę w Krakowie? Zgodnie z planem? Naprawdę. I czasem rzeczywiście tak, jak to opisałam w zakładce gdzie – bez wydzierania pazurami, łagodnie.  A czasem jednak widzę, że drapię, muszę drapać. Ziemię, tynk, Mężczyznę, trochę siebie.

Myly panowie.

Ustanawiam nowe święto. Wiem, że dziś już Św. Patryk, ale kto powiedział, że nie można podrzucić czegoś jeszcze? Podrzucam. Ustanawiam dzień 17 marca Dniem Dobrego Chłopa. Doświadczyłam dziś mnóstwa pozytywnych emocji dzięki różnym mężczyznom. A pewnie, że opowiem.

Że nie jest czarno-biało, i że nie zawsze w górę.

W ciągu minionego tygodnia, parę razy zabierałam się za nowy post. Miało być np. o kolejnym oglądanym mieszkaniu – dla przeciwwagi, bo tym razem było ładnie i miło. Albo o wypadzie na basen z chrześniakiem i… Byłym Mężem. W końcu… Continue Reading →

PUP – runda druga. Czy wiesz, że…

… że jeśli zarejestrujesz się w Urzędzie Pracy w połowie miesiąca, to najbliższy zasiłek zostanie ci wypłacony tylko za te dwa tygodnie? Oczywiście, nikt mi o tym nie powiedział, kiedy próbowałam się zarejestrować tydzień temu. Pieszo bym poleciała po tamto… Continue Reading →

Miał być PUP, a jest… pupa?

Tak, podjęłam dziś próbę zarejestrowania się w Urzędzie Pracy. Jak łatwo się domyślić, zakończoną niepowodzeniem. To znaczy, przynajmniej z moich doświadczeń wynika, że takiego finału łatwo się domyślić – robię to właśnie bodaj trzeci raz w życiu i nie kojarzę, żeby… Continue Reading →

O tym, co ja tu robię i dlaczego.

Zdaję sobie sprawę z tego, że to bardzo ważne, jak się zaprezentuję w pierwszym poście. Bardzo chciałabym, żeby był błyskotliwy, iskrzył dowcipem i zainspirował czytelników do odkrywczych przemyśleń. Na jakiśtam temat. Litości. Wczoraj był Sylwester. Witajcie na mojej stronie! Autorem nazwy… Continue Reading →

© 2018 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑