Tag

na dwa serca i cztery ręce

Bo obiecałam, i bo chcę. Nie w dwunastu księgach, ale i nie za krótko – o sobie.

Używacie słowa fajowo? Ja lubię czasem wracać do niezbyt modnych słów. Czasem nawet powiem: o w mordę jeża. Ekstra, nie? Tak, tak, ja wiem. Obiecałam coś napisać i sama chcę, żeby to było o czymś, a chyba nawet chcę, żeby… Continue Reading →

Kiedyś coś wam opowiem.

Kiedyś wam opowiem o wakacjach w Izraelu i o wakacjach we Włoszech. Opowiem wam, co pochłaniało moją energię przez ostatnich parę miesięcy i o tym, co mnie zżerało od środka. Opowiem wam o córeczce mojej siostry, o mojej babci, o… Continue Reading →

Telefon i zapiekanka.

Czy pamiętacie słowa, które rzeczywiście zmieniły wasze życie? Czy potraficie przywołać w pamięci wydarzenie, którego inny przebieg najprawdopodobniej sprawiłby, że w tej chwili bylibyście gdzie indziej, że być może wręcz bylibyście kimś innym? Myślę, że takich momentów zdarza nam się… Continue Reading →

Ładne kwiatki.

Końcówka kwietnia i początek maja były dla mnie czasem bardzo intensywnej pracy. Kiedy wracasz z pracy i słyszysz poranne ptaki, a potem wstajesz do pracy i one nadal śpiewają – nie jest to najlepszy czas na pytanie siebie, czy jest się… Continue Reading →

I znowu do przodu, i znowu z mozołem.

  Tak, wiem doskonale – większość już się domyśliła, a niektórym po prostu sama o tym powiedziałam, ale myślę, że uczciwość wymaga napisania o tym wprost i tutaj. Zatem: przeprowadziłam się. Od tygodnia mieszkam z Mężczyzną. I o mój Boże.

Uwaga na dłonie.

źródło Kiedy zatniesz się w prawy kciuk, odkryjesz parę prawd o sobie. Odkryjesz, że tym kciukiem otwierałaś szampon. A teraz to otwieranie boli. Że tym palcem przytrzymywałaś przy odkręcaniu pojemnik na soczewki. Że włączasz kciukiem aparat. Wyjmujesz z torby klucze. Zbierasz… Continue Reading →

Nad Dłubnią.

Nie wiem, czy szerzej uśmiecham się do siebie, myśląc zaledwie rok temu, czy przy to już rok, odkąd. Za noworocznymi podsumowaniami nie przepadam, postanowienia wiążące się tylko z datą również nie są w moim stylu. Nie spodziewajcie się raczej takiego typu wpisu.

Zrób sobie cud.

Tak, ja wiem; jest Boże Narodzenie, a ja, zamiast śpiewać kolędy z rodziną, siedzę przy komputerze. Co więcej, reszta rodziny wcale nie śpiewa kolęd. Ktoś ogląda w telewizji komedię romantyczną, na którą i ja zerkam jednym okiem; ktoś panieruje kotlety,… Continue Reading →

I staję się ja.

Och, te durne letnie noce! Człowiek powinien spać, a potem za dnia stworzyć zupełnie inny wpis. O Izraelu, o tym, co dał nam, naszemu związkowi, co dał mnie, co pokazał, czym wrył się na zawsze pod skórę. Człowiek powinien okrasić taką… Continue Reading →

© 2017 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑