Tag

na dwa serca i cztery ręce

Nad Dłubnią.

Nie wiem, czy szerzej uśmiecham się do siebie, myśląc zaledwie rok temu, czy przy to już rok, odkąd. Za noworocznymi podsumowaniami nie przepadam, postanowienia wiążące się tylko z datą również nie są w moim stylu. Nie spodziewajcie się raczej takiego typu wpisu.

Zrób sobie cud.

Tak, ja wiem; jest Boże Narodzenie, a ja, zamiast śpiewać kolędy z rodziną, siedzę przy komputerze. Co więcej, reszta rodziny wcale nie śpiewa kolęd. Ktoś ogląda w telewizji komedię romantyczną, na którą i ja zerkam jednym okiem; ktoś panieruje kotlety,… Continue Reading →

I staję się ja.

Och, te durne letnie noce! Człowiek powinien spać, a potem za dnia stworzyć zupełnie inny wpis. O Izraelu, o tym, co dał nam, naszemu związkowi, co dał mnie, co pokazał, czym wrył się na zawsze pod skórę. Człowiek powinien okrasić taką… Continue Reading →

Kiedy kończę się pakować.

Nie jestem najlepsza w tytułach, nigdy nie byłam. W tej chwili jest to tym trudniejsze, że kleją mi się oczy, a myśli uciekają. Houston, mamy problem! – napisałam przed chwilą do Mężczyzny. Zmieściłam się w małym plecaku. O CZYM ZAPOMNIAŁAM??

Kupiłam sobie kapcie.

Poszliśmy na spacer. Na ciastko w Teatrze Ludowym, na bieńczycką zapiekankę. Na targu kupiliśmy kilogram ziemniaków, kilogram jabłek i kapcie sobie kupiłam. To trochę symbol. Niektórzy nie lubią, a ja w domu potrzebuję mieć kapcie. Nowy dom, to i kapcie nowe.

Że nie jest czarno-biało, i że nie zawsze w górę.

W ciągu minionego tygodnia, parę razy zabierałam się za nowy post. Miało być np. o kolejnym oglądanym mieszkaniu – dla przeciwwagi, bo tym razem było ładnie i miło. Albo o wypadzie na basen z chrześniakiem i… Byłym Mężem. W końcu… Continue Reading →

O tym, że jeszcze mam w sobie trochę dziur.

Chciałam napisać: tulipany na kuchennym stole, tak po prostu. Całkiem fajne zdanie, co? Nie do końca prawdziwe.

© 2018 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑