Tag

pani cogito

Cieszyn #1. Story of my life.

Czy śledzicie mój profil na Instagramie? Mam na myśli profil „oficjalny” – tego bloga. Owszem; mogliście przeoczyć, ale coś takiego istnieje. I do śledzenia mnie tam gorąco zachęcam. Żyje sobie bowiem tamto konto własnym życiem, sprawia przez większość czasu wrażenie… Continue Reading →

Zielone dziadostwo.

Staliśmy w kolejce po lody, kiedy zauważyłam na końcu Alei niebieski namiot. Potem zaczęłam wychwytywać w tłumie osoby niosące doniczki. Powiązałam fakty… Mamo, tam rozdają skrzydłokwiaty, idziemy? Już z lodami w rękach, stanęłyśmy w kolejnej kolejce. Ta jednak posuwała się… Continue Reading →

Nad owsianką i dłuższą chwilę potem.

– Nie wydaje ci się, że tramwajami jeżdżą psychopaci? Że zawsze się trafi jakiś psychopata? – zapytała wprost, jak to ona. Lubię to w niej. – Myślę, że tramwajami jeżdżą… po prostu, ludzie. Wszyscy ludzie. – odpowiedziałam ostrożnie. Jak to… Continue Reading →

Sznurkiem i ściereczką.

Klęczę na podłodze i trzeci wieczór z rzędu próbuję ułożyć ramki tak, jak mają potem wisieć na ścianie. Obszar, w którym mam się zmieścić, wyznaczyłam białym sznurkiem. Patrzę na ten sznurek i przypomina mi się moja ostatnia rozmowa o pracę.

O, radości! O, wdzięczności!

– Mama coś dla ciebie ma… Widzę, jak Lili natychmiast otwierają się szerzej oczy. Kiwa potakująco głową, bez słowa. Zaplata małe rączki, skupiona, z błyszczącymi oczami.

Pamiętam, dziękuję, idę dalej.

Podobno życzenia noworoczne składa się tylko do święta Trzech Króli – oświadczam, że ta reguła absolutnie nie dotyczy tematyki wpisów na blogach. Zbliżamy się do połowy stycznia, ale nadal styczeń jest pierwszym miesiącem zupełnie nowego Nowego Roku, więc jesteśmy zaledwie… Continue Reading →

© 2019 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑