Tag

pani cogito

Doprawdy, przydałoby się trochę dystansu.

– No, to premia poszła się j*bać – bardziej stwierdził, niż zapytał, mój szef. A ja zacisnęłam zęby, zabroniłam sobie płakać. Na próbę przedstawienia mojego punktu widzenia, podniósł głos. – Nie tłumacz się, bo ja tego bardzo nie lubię! Nie… Continue Reading →

Telefon i zapiekanka.

Czy pamiętacie słowa, które rzeczywiście zmieniły wasze życie? Czy potraficie przywołać w pamięci wydarzenie, którego inny przebieg najprawdopodobniej sprawiłby, że w tej chwili bylibyście gdzie indziej, że być może wręcz bylibyście kimś innym? Myślę, że takich momentów zdarza nam się… Continue Reading →

Warto czasem coś odczarować.

Kiedy obie z przyjaciółką przechodziłyśmy przez rozstania… … och, doprawdy, darujcie sobie to teatralne westchnienie. Nie, nie będzie znowu o moim byłym. No, może troszkę. Kiedy więc obie z przyjaciółką zostałyśmy przez nasze, jak się nam wówczas wydawało, drugie połówki, kopnięte… Continue Reading →

Zrób sobie cud.

Tak, ja wiem; jest Boże Narodzenie, a ja, zamiast śpiewać kolędy z rodziną, siedzę przy komputerze. Co więcej, reszta rodziny wcale nie śpiewa kolęd. Ktoś ogląda w telewizji komedię romantyczną, na którą i ja zerkam jednym okiem; ktoś panieruje kotlety,… Continue Reading →

Znośnie krótko o pewnej sztuce.

Teraz Agnieszka zakłada kapelusz. Teraz wychodzi na tramwaj. Teraz tramwaj podjeżdża. Teraz dzwoni do Agnieszki Mężczyzna. Teraz Agnieszka odbiera telefon. Teraz Mężczyzna pyta, czy ma zabrać Agnieszce precla, którego jej kupił. Teraz Agnieszka myśli tylko o tym, że Mężczyzna zaraz… Continue Reading →

Co sobie robię i że właściwie nieważne, dlaczego.

Patrzyłam na stojącą przede mną kobietę, myśląc: Skubana, ma coś w sobie. Może nie żadna klasyczna uroda, włosy to wyraźnie co najwyżej próbowała ułożyć i jej się nie udało, ale nawet te sterczące na wszystkie strony kosmyki dodają jej uroku…. Continue Reading →

Moje życie z chorobą. Zespół KBL.

freeimages.com Muszę wreszcie się przyznać: jestem chora. Byłam nieostrożna i pozwoliłam się zarazić. I oj, naprawdę wolałabym, żeby to były jakieś grypy czy anginy. Ja złapałam innego syfa. Od rodziny, sąsiadów, stereotypów, konwenansów, wszystkich „mówi się” i „każdy tak ma”. Mam… Continue Reading →

Opowiem wam trochę o moim dziadku.

Nie pamiętam, jak często odbywały się ogniska u dziadka na ogrodzie, ale latem bardzo często spotykaliśmy się całą, rozsadzoną po najbliższych domach, rodziną, by razem jeść, pić i śpiewać do późna w noc. Do rytuałów tych imprez należał obowiązek spytania przez nas,… Continue Reading →

Z okazji wiosny, myślę trochę o lecie. I w ogóle trochę myślę.

Śniło mi się przed paroma dniami, że siedziałam na drzewie w ogrodzie mojego dziadka. Machałam nogami, moi kuzyni zbierali owoce z ziemi, rozgryzaliśmy i jeśli był robak, taki owoc się wyrzucało. Po ogrodzie spacerował dziadek, z laską, spokojny, pogodny. Wiał lekki… Continue Reading →

© 2017 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑