Tag

to co najważniejsze

Babcia czyli dobre geny.

Na zdjęciu powyżej, od lewej – moja babcia, moja mama i ja. Daty są jedynie przybliżonymi datami wykonania zdjęć. Moja babcia przez okrągły rok jeździ kilka razy w tygodniu na rowerze do kościoła. Tak, również zimą. Przed paroma laty miała… Continue Reading →

Uwaga na dłonie.

źródło Kiedy zatniesz się w prawy kciuk, odkryjesz parę prawd o sobie. Odkryjesz, że tym kciukiem otwierałaś szampon. A teraz to otwieranie boli. Że tym palcem przytrzymywałaś przy odkręcaniu pojemnik na soczewki. Że włączasz kciukiem aparat. Wyjmujesz z torby klucze. Zbierasz… Continue Reading →

Nad Dłubnią.

Nie wiem, czy szerzej uśmiecham się do siebie, myśląc zaledwie rok temu, czy przy to już rok, odkąd. Za noworocznymi podsumowaniami nie przepadam, postanowienia wiążące się tylko z datą również nie są w moim stylu. Nie spodziewajcie się raczej takiego typu wpisu.

Zrób sobie cud.

Tak, ja wiem; jest Boże Narodzenie, a ja, zamiast śpiewać kolędy z rodziną, siedzę przy komputerze. Co więcej, reszta rodziny wcale nie śpiewa kolęd. Ktoś ogląda w telewizji komedię romantyczną, na którą i ja zerkam jednym okiem; ktoś panieruje kotlety,… Continue Reading →

Co sobie robię i że właściwie nieważne, dlaczego.

Patrzyłam na stojącą przede mną kobietę, myśląc: Skubana, ma coś w sobie. Może nie żadna klasyczna uroda, włosy to wyraźnie co najwyżej próbowała ułożyć i jej się nie udało, ale nawet te sterczące na wszystkie strony kosmyki dodają jej uroku…. Continue Reading →

Trochę na coś czekam, trochę się zastanawiam.

Przygotowuję do spakowania na zimowy sen moje letnie ciuchy. Sukienki i spódnice, których nie założyłam tego lata ani razu, czekając na Lepszą Okazję. Tak, jestem jedną z tych osób, które to sobie robią, choć mam tego świadomość i próbuję z… Continue Reading →

Czarne koturny a samodowalanka.

To było chyba tuż przed koncertem Son Luxa. Lub może na przesłodkiej Soni. Albo na Arto Lindsay & Band. A nie, to musiało być w sobotę, bo przecież to już tego dnia miałam bolesne odciski od szpanerskich koturnów, które założyłam w piątek…. Continue Reading →

I staję się ja.

Och, te durne letnie noce! Człowiek powinien spać, a potem za dnia stworzyć zupełnie inny wpis. O Izraelu, o tym, co dał nam, naszemu związkowi, co dał mnie, co pokazał, czym wrył się na zawsze pod skórę. Człowiek powinien okrasić taką… Continue Reading →

Opowiem wam trochę o moim dziadku.

Nie pamiętam, jak często odbywały się ogniska u dziadka na ogrodzie, ale latem bardzo często spotykaliśmy się całą, rozsadzoną po najbliższych domach, rodziną, by razem jeść, pić i śpiewać do późna w noc. Do rytuałów tych imprez należał obowiązek spytania przez nas,… Continue Reading →

© 2018 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑