Tag

zmiany

Sto lat życzliwości.

Uparcie włażący w moje życie zabłoconymi buciorami, całymi oblepionymi uśmiechniętymi gębami dzieciąt, skandynawskimi wnętrzami pełnymi światła i innym obrzydlistwem, pieprzony, chrzaniony, w mordę jeża, fejsbuk-srejsbuk, mówi mi dzisiaj, że jest Dzień Życzliwości. A skoro tak, to se postanowiłam, bo mogę… Continue Reading →

Bo obiecałam, i bo chcę. Nie w dwunastu księgach, ale i nie za krótko – o sobie.

Używacie słowa fajowo? Ja lubię czasem wracać do niezbyt modnych słów. Czasem nawet powiem: o w mordę jeża. Ekstra, nie? Tak, tak, ja wiem. Obiecałam coś napisać i sama chcę, żeby to było o czymś, a chyba nawet chcę, żeby… Continue Reading →

Tyle, że ja nie palę.

Postanawiam wreszcie coś napisać. Wyłączam muzykę. Wyłączam fejsa. Wyłączam insta. A następnie. Włączam fejsa. Włączam insta. Oglądam filmiki. Coś komuś odpisuję. Coś tylko sprawdzę, poszukam zdjęcia do posta, no musi być zdjęcie przy poście. Boję się pisać; tak myślę, że… Continue Reading →

Kiedyś coś wam opowiem.

Kiedyś wam opowiem o wakacjach w Izraelu i o wakacjach we Włoszech. Opowiem wam, co pochłaniało moją energię przez ostatnich parę miesięcy i o tym, co mnie zżerało od środka. Opowiem wam o córeczce mojej siostry, o mojej babci, o… Continue Reading →

Ładne kwiatki.

Końcówka kwietnia i początek maja były dla mnie czasem bardzo intensywnej pracy. Kiedy wracasz z pracy i słyszysz poranne ptaki, a potem wstajesz do pracy i one nadal śpiewają – nie jest to najlepszy czas na pytanie siebie, czy jest się… Continue Reading →

I znowu do przodu, i znowu z mozołem.

  Tak, wiem doskonale – większość już się domyśliła, a niektórym po prostu sama o tym powiedziałam, ale myślę, że uczciwość wymaga napisania o tym wprost i tutaj. Zatem: przeprowadziłam się. Od tygodnia mieszkam z Mężczyzną. I o mój Boże.

Po roku.

Idą zmiany. W moim życiu, na moim blogu. Kolejne ważne, niektórych się boję, bardziej – na wszystkie – cieszę. I właśnie przed nimi, może po to, żeby posprzątać i zrobić na coś znowu miejsce, nachodzi mnie ochota.

Uwaga na dłonie.

źródło Kiedy zatniesz się w prawy kciuk, odkryjesz parę prawd o sobie. Odkryjesz, że tym kciukiem otwierałaś szampon. A teraz to otwieranie boli. Że tym palcem przytrzymywałaś przy odkręcaniu pojemnik na soczewki. Że włączasz kciukiem aparat. Wyjmujesz z torby klucze. Zbierasz… Continue Reading →

Zrób sobie cud.

Tak, ja wiem; jest Boże Narodzenie, a ja, zamiast śpiewać kolędy z rodziną, siedzę przy komputerze. Co więcej, reszta rodziny wcale nie śpiewa kolęd. Ktoś ogląda w telewizji komedię romantyczną, na którą i ja zerkam jednym okiem; ktoś panieruje kotlety,… Continue Reading →

© 2017 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑