Tag

zmiany

I znowu do przodu, i znowu z mozołem.

  Tak, wiem doskonale – większość już się domyśliła, a niektórym po prostu sama o tym powiedziałam, ale myślę, że uczciwość wymaga napisania o tym wprost i tutaj. Zatem: przeprowadziłam się. Od tygodnia mieszkam z Mężczyzną. I o mój Boże.

Po roku.

Idą zmiany. W moim życiu, na moim blogu. Kolejne ważne, niektórych się boję, bardziej – na wszystkie – cieszę. I właśnie przed nimi, może po to, żeby posprzątać i zrobić na coś znowu miejsce, nachodzi mnie ochota.

Uwaga na dłonie.

źródło Kiedy zatniesz się w prawy kciuk, odkryjesz parę prawd o sobie. Odkryjesz, że tym kciukiem otwierałaś szampon. A teraz to otwieranie boli. Że tym palcem przytrzymywałaś przy odkręcaniu pojemnik na soczewki. Że włączasz kciukiem aparat. Wyjmujesz z torby klucze. Zbierasz… Continue Reading →

Zrób sobie cud.

Tak, ja wiem; jest Boże Narodzenie, a ja, zamiast śpiewać kolędy z rodziną, siedzę przy komputerze. Co więcej, reszta rodziny wcale nie śpiewa kolęd. Ktoś ogląda w telewizji komedię romantyczną, na którą i ja zerkam jednym okiem; ktoś panieruje kotlety,… Continue Reading →

Wrzesień – plecień, ja gotuję.

Wydaje mi się, że w kategorii „zlewka ze strony autora”, ten blog jest na absolutnym prowadzeniu. I to chyba już w lidze światowej.

To mi mocno zaprząta głowę.

To był gotowy post, na 916 słów. Już nie miał sensu. Jest początek sierpnia, trzeba by jakoś podsumować… ale coś wam muszę najpierw powiedzieć: mam zły czas. Wracają dawne lęki, niskie poczucie własnej wartości, przekonanie o byciu we wszystkim kiepską…

I staję się ja.

Och, te durne letnie noce! Człowiek powinien spać, a potem za dnia stworzyć zupełnie inny wpis. O Izraelu, o tym, co dał nam, naszemu związkowi, co dał mnie, co pokazał, czym wrył się na zawsze pod skórę. Człowiek powinien okrasić taką… Continue Reading →

Truskawki z rabarbarem.

Coraz częściej myślę, że już panuję nad swoim życiem i bardzo lubię przyłapywać się na takim przekonaniu. I cieszy mnie, że  tak niewiele mi potrzeba, bym była pewną, że trzymam ster w swoich rękach.

Że nie jest czarno-biało, i że nie zawsze w górę.

W ciągu minionego tygodnia, parę razy zabierałam się za nowy post. Miało być np. o kolejnym oglądanym mieszkaniu – dla przeciwwagi, bo tym razem było ładnie i miło. Albo o wypadzie na basen z chrześniakiem i… Byłym Mężem. W końcu… Continue Reading →

© 2018 Rzut beretem — Powered by WordPress

Theme by Anders NorenUp ↑